Prawo i Sprawiedliwość coraz otwarciej opowiada się za zaostrzeniem prawa aborcyjnego. Kontrowersyjny projekt „Zatrzymaj Aborcję”, wprowadzający praktycznie całkowity zakaz aborcji, właśnie poparł marszałek Senatu, Stanisław Karczewski. Jest to kolejny prominentny polityk PiS, który otwarcie mówi o konieczności zaostrzenia i tak już restrykcyjnych przepisów.

 

Ja zagłosuję, pan zresztą wie, zdaje się radiosłuchacze również, zagłosuję za tą ustawą – mówił w poniedziałek (08.10.2017) Stanisław Karczewski w Radiu Zet. Wcześniej poparcie dla projektu zaostrzającego prawo aborcyjne wyraził m.in. prezes PiS Jarosław Kaczyński, a także Ryszard Terlecki – szef klubu PiS oraz wicemarszałek Sejmu.

Coraz wyraźniej widać, że projekt „Zatrzymaj Aborcję” jest po prostu projektem PiS-u. Może i do Sejmu trafi pod szyldem inicjatywy obywatelskiej, ale to właśnie PiS do spółki z Kościołem i przy jego mocnym poparciu prowadzi wojnę przeciwko kobietom. Kobiety stały się w Polsce wrogiem publicznym nr 1. Przedkłada się interes religijnej ideologii nad życie i zdrowie kobiet – mówi Anna Karaszewska, wicepełnomocniczka Komitetu Ratujmy Kobiety 2017.

Deklaracja Karczewskiego ma znaczenie zarówno symboliczne – marszałek Senatu jest „trzecią osobą w państwie” – jak i praktyczne – PiS w Senacie ma zdecydowaną większość. Jednak zanim projekt trafi do Senatu, musi jeszcze przejść przez Sejm. I choć PiS podkreśla, że w sprawach światopoglądowych nie będzie obowiązywać dyscyplina partyjna, to sam szef klubu PiS, Ryszard Terlecki, spodziewa się, że „cały klub postąpi tak samo”.

Głos mojego Kościoła jest dla mnie obowiązujący, więc nie ma tu żadnych wątpliwości i myślę, że większość naszego klubu, a może i cały klub postąpią tak samo – mówił Terlecki w wywiadzie dla TVP.

Prezydent w sprawie aborcji zgodny z PiS

Jeśli tym razem ustawa zaostrzająca prawo aborcyjne przejdzie przez Sejm i Senat, wtedy prezydent Andrzej Duda najprawdopodobniej ją podpisze.

Choć prezydent lubi podkreślać, że jest wyrazicielem woli „suwerena” (który, nota bene, jest w zdecydowanej większości przeciwko zaostrzaniu prawa aborcyjnego), z drugiej strony jednak sam określa się mianem osoby bardzo wierzącej i kierującej się naukami polskiego Episkopatu.

Wątpliwości w sprawie ewentualnego prezydenckiego weta rozwiewa wywiad, którego Andrzej Duda udzielił TV Republika. Pytany o kwestię aborcji, odpowiedział: „Jestem zdecydowanym zwolennikiem ochrony życia ze względów religijnych, a także dlatego, że ochrona życia ma w sobie element propaństwowy”.

Aborcji zakazać, kobietom nie pomagać

Projekt „Zatrzymaj Aborcję” zakłada wprowadzenie zakazu aborcji ze względu na nieodwracalne upośledzenie albo nieuleczalna chorobę płodu. Na gruncie postulowanych zmian, każda ciąża z uszkodzonym lub śmiertelnie chorym płodem będzie musiała być donoszona. W wielu przypadkach Polki będą musiały rodzić tylko po to, aby obserwować śmierć swojego dziecka tuż po urodzeniu.

Ten projekt to ewidentny przejaw okrucieństwa wobec kobiet, które stają się ofiarami PiS, kościoła i środowisk fundamentalistycznych. PiS chce zmusić kobiety do heroizmu, pozostawiając je samym sobie, bez żadnego systemowego wsparcia – mówi Agnieszka Grzybek z Komitetu Ratujmy Kobiety 2017.

Według oficjalnych rządowych statystyk, w 2016 roku  w Polsce przeprowadzono 1088 zabiegów legalnego przerwania ciąży, z czego 1042 właśnie ze względu na nieodwracalne upośledzenie albo nieuleczalną chorobę płodu. Oznacza to, że w świetle restrykcyjnego projektu „Zatrzymaj Aborcję” aż 96 procent tych kobiet zrobiłoby to nielegalnie, a lekarze, którzy przeprowadzili ten zabieg, naraziliby się na zarzuty karne.

Warto również podkreślić, że projekt „Zatrzymaj Aborcję” nie przewiduje wprowadzenia żadnych dodatkowych rozwiązań systemowych, które miałyby pomóc w opiece nad ciężko upośledzonymi lub nieuleczalnie chorymi dziećmi. Wręcz przeciwnie, autorzy inicjatywy w uzasadnieniu zapewniają, że „projekt ustawy nie pociąga za sobą obciążenia budżetu państwa lub budżetów jednostek samorządu terytorialnego”.

Głos kościoła: problemy z historią

Projekt „Zatrzymaj Aborcję” cieszy się nie tylko poparciem partii rządzącej, ale również polskiego Kościoła. Niestety, dzieje się tak nie tylko z pogwałceniem zapisanego w Konstytucji rozdziału państwa od kościoła, ale także z pogwałceniem elementarnych zasad argumentacji i znajomości historii.

Zaostrzenie przepisów aborcyjnych oficjalnie poparła Konferencja Episkopatu Polski. Jak można przeczytać w komunikacie Episkopatu po 376. zebraniu plenarnym KEP, „biskupi polecają modlitwie tę inicjatywę [„Zatrzymaj aborcję”] i popierają zbieranie podpisów”.

Konkretnych działań w sprawie wprowadzenia zakazu aborcji coraz głośniej domagają się poszczególni hierarchowie. – Mamy ciągle na nowo domagać się zmiany ustaw, które są zagrożeniem dla naszych nienarodzonych jeszcze, ale już żyjących braci i sióstr – mówił podczas swojej homilii abp Marek Jędraszewski.

Wśród duchownych coraz częściej słychać również argumentację ad hitlerum. W tej samej homilii metropolita krakowski porównał również aborcję do ludobójstwa nazistowskich Niemiec: „Kilkadziesiąt lat temu odbywało się to na rampach kolejowych. Dzisiaj w laboratoriach. Ale logika jest ta sama i stawka jest równie podobna, gdy chodzi o życie naszych braci i sióstr”.

W podobnym duchu wypowiedział się przewodniczący KEP, abp Stanisław Gądecki: „Prawo do eliminowania chorych przed ich narodzinami to kontynuacja eutanazji stosowanej przez Hitlera”.

Przypomnijmy: w nazistowskiej III Rzeszy obowiązywał całkowity zakaz przerywania ciąży. W przypadku „prawdziwych Niemek” karą za aborcję była śmierć. Co jakiś czas pojawia się w władza, która odbiera kobietom podmiotowość. Tak robił Hitler, tak robił Stalin, tak było w czasach rządów Vichy we Francji i w Rumunii Ceausescu. Teraz to samo chce zrobić PiS pod rękę z polskim Kościołem.