Marszałek Sejmu Marek Kuchciński oficjalnie poinformował nas o pozytywnej weryfikacji blisko pół miliona podpisów złożonych pod obywatelskim projektem ustawy o prawach kobiet i świadomym rodzicielstwie. Oznacza to, że projekt „Ratujmy Kobiety 2017” jest już na ostatniej legislacyjnej „prostej” i niebawem zostanie skierowany do pierwszego czytania, a potem do prac w komisjach sejmowych. Teraz tylko od posłów PiS zależą jego dalsze losy.

 

Projekt „Ratujmy Kobiety 2017” znajdzie się wkrótce w porządku prac obrad Sejmu, a o bezpieczeństwie i zdrowiu polskich kobiet zadecyduje sejmowa większość. Niebawem okaże się, czy Polska ma ambicje być nowoczesnym, otwartym, europejskim krajem, czy właśnie zamieniamy się w katolicką republikę wyznaniową, w której kobiety są pozbawione elementarnego bezpieczeństwa, podstawowych praw, przymuszane do heroizmu i cierpienia, zaś kobiety w ciąży są pozbawione opieki zdrowotnej – mówi Barbara Nowacka, pełnomocniczka Komitetu „Ratujmy Kobiety 2017”.

Projekt „Ratujmy Kobiety 2017” wprowadza rzetelną edukację seksualną, przywraca dostęp do nowoczesnych metod antykoncepcji (w tym awaryjnej), gwarantuje ciężarnym kobietom kompleksową opiekę medyczną oraz daje możliwość bezpiecznego usunięcia ciąży do 12. tygodnia. Reguluje też kwestie związane z klauzulą sumienia.

Posłanki i posłowie PiS, nawet jeżeli nie zgadzają się z zaproponowanymi przez nas rozwiązaniami, mogą skierować nasz projekt do dalszej dyskusji w ramach komisji zdrowia. Tam możemy rozmawiać, wymieniać się argumentami. PiS może też te pół miliona podpisów zwyczajnie wyrzucić do kosza. Ale to by oznaczało, że ideologia jest dla nich ważniejsza od woli obywatelek i obywateli – mówi Anna Karaszewska, wicepełnomocniczka Komitetu „Ratujmy Kobiety 2017”.

Polki i Polacy za liberalizacją

Projekt „Ratujmy Kobiety 2017” decyzją Marszałka Sejmu w ciągu trzech miesięcy trafi do pierwszego czytania. O jego dalszym losie zadecyduje sejmowa większość. Posłanki i posłowie mogą go skierować do dalszych prac legislacyjnych w komisjach albo w całości odrzucić, łamiąc w ten sposób (nie po raz pierwszy) swoje wyborcze obietnice.

Przypominamy, że tak właśnie stało się z ubiegłorocznym projektem Komitetu, pod którym podpisały się setki tysięcy osób. PiS – wespół z częścią parlamentarzystów opozycji – odrzucił go w pierwszym czytaniu. I to pomimo tego, że jeszcze podczas kampanii wyborczej premier Beata Szydło, ale też inni prominentni politycy PiS, obiecywała, że żadna inicjatywa obywatelska nie zostanie odrzucona przez Sejm w pierwszym czytaniu.

Do chóru posłów i posłanek PiS-u dołączył zresztą Klub Kukiz’15, którego przedstawiciele i przedstawicielki podpisali się pod wnioskiem do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie konstytucyjności przepisu ustawy z 1993 roku o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży dającego możliwość przeprowadzenia aborcji ze względu na trwałe upośledzenie lub śmiertelną chorobę płodu

Warto podkreślić, że akurat w kwestii aborcji PiS stawia się w opozycji do woli „suwerena”, na którą tak chętnie powołuje się przy każdej możliwej okazji. Według ostatnich badań opinii publicznej, przeprowadzonych na zlecenie Rzeczpospolitej, aż 46 procent  Polek i Polaków opowiedziało się za liberalizacją prawa aborcyjnego. Zaostrzenie przepisów popiera jedynie 11 procent respondentów i respondentek.

„Ratujmy Kobiety 2017”

Projekt ustawy „Ratujmy Kobiety 2017” został opracowany na podstawie zgłaszanych od wielu lat postulatów organizacji pozarządowych działających na rzecz praw kobiet. Zdaniem projektodawców prawa reprodukcyjne – rozumiane jako prawo do ochrony zdrowia reprodukcyjnego i samostanowienia w sprawach prokreacji – należą do kanonu podstawowych praw człowieka. Na gruncie polskiego prawodawstwa chroni je Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej:

  • – nakazując poszanowanie godności (art. 30);
  • – gwarantując prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego oraz decydowania o swoim życiu osobistym (art. 47);
  • – zapewniając prawo do ochrony zdrowia (art. 68) oraz ochronę macierzyństwa i rodzicielstwa (art. 18).

Projektowane zmiany mają więc na celu dostosowanie obowiązującego ustawodawstwa do gwarancji zawartych w Konstytucji oraz przywrócenie kobietom ich konstytucyjnych praw: ochrony zdrowia, godności, prywatności oraz decydowania o swoim życiu.

Ustawa znosi dotychczasowe zapisy podważające podstawowe prawo kobiet do decydowania w tak fundamentalnych kwestiach jak samostanowienie i planowanie rodziny. W efekcie ustawa zapewni kobietom podmiotowość w decydowaniu o własnym życiu i zdrowiu, ale także realizację praw reprodukcyjnych, zgodnie ze standardami zawartymi w przepisach międzynarodowych traktatów ochrony praw człowieka.

Wejście w życie projektu oznacza również likwidację praktyki nielegalnie dokonywanych aborcji i czerpania zysków przez tzw. podziemie aborcyjne. To z kolei oznacza korzyść dla systemu ubezpieczeń społecznych, który obecnie ponosi wysokie koszty szkodliwych dla zdrowia kobiet skutków niefachowego działania osób świadczących usługi przerwania ciąży w “podziemiu aborcyjnym”.

Doświadczenia krajów takich jak Francja czy Holandia jasno wskazują również na fakt, że liberalizacja prawa do przerywania ciąży wraz z zapewnieniem dostępu do antykoncepcji i edukacji seksualnej, w wyraźny sposób przekładają się na wzrost liczby urodzeń oraz poprawę sytuacji demograficznej.

Projekt wraz z uzasadnieniem dostępny jest m.in. na stronie Komitetu.

Pismo Marszałka Sejmu o skierowaniu projektu do pierwszego czytania w formacie pdf.